piątek, 23 stycznia 2015

#6 "Ludzie ludziom zgotowali ten los..."



Na lekcjach języka polskiego przeżywamy obecnie czas okupacji. Z powodu braków w szkolnej bibliotece, pani polonistka czyta nam na głos "Medaliony" Zofii Nałkowskiej. Cudowna lektura, warta przeczytania. Ja, jako fascynatka lat wojennych i osoba dość empatyczna wczułam się bardzo. Szczególnie do gustu przypadł mi rozdział "Człowiek jest mocny". Szczerze polecam.

Wzięło mnie potem na filozoficzne przemyślenia i jednym z takich aspektów była dokładna analiza cytatu "Ludzie ludziom zgotowali ten los". Postanowiłam to w jakiś sposób odnieść do współczesności i stwierdziłam, że my nadal "gotujemy ludziom ten los" . Pytanie jednak brzmi: Jak?

Długo zastanawiałam się, czy pisać tutaj o tym, ponieważ to blog o sztuce, a nie o bardzo kontrowersyjnych rzeczach. Jednak stwierdzam, że małe nagięcie zasad jeszcze nikomu nie zaszkodziło, a ta rzecz jest niesłychanie ważna.

O czym więc mowa? O tolerancji.



Skąd wogule taki pomysł? Po prostu mam oczy i widzę co się wokół mnie dzieje. Powiem szczerze, że mi się to nie podoba. Tak jak naziści dzieli naszych przodków na nadludzi i podludzi tak my teraz dzielimy innych na czarnych i białych, grubych i chudych, homo i hetero, bogatych i biednych, z dziarą lub bez... Jest tego oczywiście o wiele więcej.

"Los ginącego Rzymu powtarza się wielokrotnie." ~Oswald Spengler 

Jak doskonale widzimy, historia lubi się powtarzać. Może teraz odmienność nie jest tak drastyczna jak kiedyś, nie mordujemy się nawzajem karabinami. Ale co z wyniszczaniem psychicznym. Hitler zabijał bezpośrednio, ale czy nie jest tak, że nasza nieostrożność i postrzeganie innych za gorszych prowadzi do śmierci? Do powolnej agonii w męczarniach? Zastanówmy się chwilkę nad tym.

Człowiek to skomplikowana maszyna. Nasze obelgi można porównać do relacji rodzic-dziecko. Dlaczego? Bo czyż nie jest tak, że gdy rodzic mówi maluszkowi, że Święty Mikołaj istnieje to szkrab w to wierzy? No właśnie. Dokładnie tak samo jest, gdy ktoś słyszy obelgi skierowane w swoją stronę. Takowa persona wierzy w to, co mówi jej oprawca. Wierzy, że jest brzydka, gruba, głupia, żałosna i wiele wiele innych. To wyniszcza jej duszę, a ona sama wyniszcza swoje ciało...

Co nam pozostało począć? Na pewno nie można być obojętnym na ludzką krzywdę.
Trzeba reagować, bronić słabszych! Po co? Po nic, czasem trzeba zrobić coś po prostu w imię słusznej sprawy.

______________________

Przepraszam, za tak długą nieobecność, ale dopadł mnie brak weny. Tego posta kończyłam wiele razy, mam nadzieję, że nie wyszedł najgorszy :) Buziaczki, trzymajcie się ciepło TrzynastaLitera


Źródła: tekst z mojej głowy, natomiast ilustracje zostały skopiowane z grafiki Google. Wszelkie prawa do kopiowania tekstu zastrzeżone.



wtorek, 13 stycznia 2015

#5 Istnieje miłość od pierwszego wejrzenia!

Wyjątkowo nudny film o powstaniu listopadowym puściła nam dzisiaj kochana historyczka. Mogłam więc patrzeć w okno, rzuć gumę, rozmawiać lub przeglądać podręcznik. Wybrałam dwie ostatnie opcje. Mozolnie kartkowałam książkę, przeglądając malunki na marginesach i wspominając miłe chwile. Jednak na stronie 205 coś przykuło moją uwagę.

Do tej pory nie wiem, co ten obraz ma w sobie, ale zakochałam się w nim. Te zielonkawe barwy, idealne kształty i SKRZYPCE! Mało kto wie, że skrzypce i dudy to moje dwa ulubione instrumenty (paradoksalnie nie potrafię na żadnym grać :D).

Dzieło jest niewątpliwie malunkiem kubistycznym, ponieważ składa się z wielu figur geometrycznych. Stworzył je Georges Braque. Podstawowe barwy to różnorakie beże, brązy, a także kontrastujące zielenie. Skrzypce nie są namalowane według swojego kształtu, lecz wyglądają na w pewnym sensie połamane. Nadaje to obrazowi charakteru i skłania do głębszych refleksji. 


Obrazu Wam tu opisywać nie będę, bo to zbędne, ale bardzo zachęcam was do opinii. Co wam się tu podoba, czy może wręcz przeciwnie, to dzieło was nie urzekło. Zachęcam do komentowania i może macie jakieś pomysły na posta? Może zrealizuje.


Buźki, TrzynastaLitera  

wtorek, 6 stycznia 2015

#4 Czy czytanie jest modne?

Mogłoby się wydawać, że to temat tabu. Wiele osób twierdzi, że młodzież nie czyta książek, ponieważ przy omawianiu klasyków literatury polskiej czy zagranicznej, na lekcji j.polskiego, panuje raczej cisza. Jedni przeczytali i chwała im za to, są bezpieczni, inni sięgnęli po streszczenie i jakoś to będzie, jednak zdecydowana większość nie przeczytała nic, liczą na łód szczęścia.  Jednak jak to na prawdę jest, czy młodzi ludzie nie czytają absolutnie nic?




Oczywistym jest, że nie można jednoznacznie powiedzieć, że czytają bądź nie czytają. Jedni będą zakochani w książkach, inni nie. To sprawa bardzo indywidualna. Dlatego nie powinno się całkowicie stwierdzać, że młodzież nie czyta. W czym więc tkwi problem? W  książkach?

Trwają zacięte dyskusje o tym, czy lektury szkolne są odpowiednie. Ja powiem szczerze, jestem miłośniczką i książek i historii, ale czytając niektóre powieści, nie dawałam rady. Nużące, długie, często bez wartkiej akcji.. I tak czyta się i omawia, przyjemności z tego praktycznie żadnej. A gdzie w tym wszystkim są nauczyciele? Między młotem, a kowadłem, z jednej strony młodzież chcąca czegoś nowego, z drugiej surowa podstawa programowa. I realizujemy te wszystkie kiedyś modne i powabne, teraz nudne i przestarzałe książki.


Urzędnicy państwowi twierdzą, że mamy się z polskich lektur uczyć dziedzictwa naszego kraju, kultury, historii, i w gruncie rzeczy trudno się z nimi nie zgodzić. Zagraniczne książki mają uczyć odwagi, cierpliwości, miłości, braterstwa... Ale gdzie w tym wszystkim radość czytania? Nigdzie... 

I żeby nie było, że jestem przeciw obowiązkowy lekturom w polskich szkołach, bo to nie prawda. Powinniśmy czytać! Jak najbardziej. Jednak czy nie moglibyśmy czytać to, co chcemy? O wiele bardziej popularny wśród młodzieży jest chociażby "Kosogłos" czy "Percy Jackson" (mam zamiar czytać obie :D). Więc czemu nie możemy oddać się takiej literaturze, która nas kręci? Każą nam czytać książki uczące odwagi, a w dzisiejszych czasach lepiej popracować nad tolerancją. Czemu nikt tego nie rozumie? Rozstrzygamy spory dwóch zwaśnionych rodów, a nie potrafimy rozstrzygnąć własnych konfliktów.

A my chcemy: 
♣ zamiast historii chcemy chwili obecnej!
♣ zamiast rycerzy chcemy fantastyki! 
♣ zamiast mitologii przygód bogów w czasach współczesnych! 
♣ więcej miłości, tragedii, zwrotów akcji, kryminałów, zagadek i Happy End'ów 









Teraz ja zaskoczę was zwrotem akcji, bo nie niweluje polskich lektur. Po prostu chce zamienić pare z nich na coś świeżego, co czytamy!











Taki szybciutki post, bo czasu mało... wystawianie ocen.. #Padaka #zmęczona...
Ale was moi drodzy zostawiam z tym co tu jest, wypowiedzcie się, chętnie poczytam i się do wypowiedzi odniosę. Miłego święta Trzech Króli i duuużo odpoczynku! Buziaczki, TrzynastaLitera 

Źródła: tekst z mojej głowy, natomiast ilustracje zostały skopiowane z grafiki Google. Wszelkie prawa do kopiowania tekstu zastrzeżone. 


piątek, 2 stycznia 2015

#3 Nie chciałam, zobaczyłam, płakałam...

Nad samym tytułem myślałam dłuższą chwilę..
Generalnie, tak mnie wszyscy uczyli, dobry tytuł to połowa sukcesu, nie może być banalny i nie powinien za wiele zdradzać. Powiem nieskromnie, że zazwyczaj tytuły piszę niezłe, z tym miałam pewien kłopot. Tyle jednak słowem wstępu, zapraszam do tekstu właściwego.




Na prawdę wiele osób mówiło mi "Magda, obejrzyj 'Gwiazd naszych wina' albo 'Trzy metry nad niebem'" Broniłam się przed tym, jak przed ogniem. Tylko po co? Nie chciałam po prostu od razu polecieć na coś nowego, jak zakupoholiczka na promocje. Nie lubię robić tego, co robią inni. Zastanowiła mnie jednak ogromna popularność zarówno filmu, jak i książki. Zaciekawiona, poszłam więc tym tropem. Film musi być niezły skoro ma tylu fanów. Przymierzałam się więc i przymierzałam, aż w końcu pod naporem pewnej osoby postanowiłam to obejrzeć. Jedyne co mogę powiedzieć to #BardzoZaskoczona.

-Może okej będzie naszym Zawsze?
-Okej.  




Przybliżmy może najpierw o czym generalnie jest ten film, ponieważ możliwym jest, że nie wszyscy go oglądali. Akcja rozgrywa się w malutkim, amerykańskim miasteczku. Hazel Grace, dziewczyna chora na raka przyszła na spotkanie ludzi chorych, nie dla siebie, lecz ku uciesze rodziców. Opowiada historię swojej trudnej choroby, jest w stadium zaawansowanym. Poznaje pewnego razu chłopaka z odciętą nogą, Augustusa (Gusa) Wastersa i jego wówczas prawie niewidomego przyjaciela Isaaca. Byli świadkami uroczej scenki, w której Isaac szaleńczo zakochany całuje się ze swoją dziewczyną, mówiąc sobie magiczne 'Zawsze'. Po wszystkim Gus i Hazel udali się do domu chłopaka i rozmawiali, m.in. o książkach. Polecili sobie na wzajem swoje ulubione powieści. Książka Grace była o dziewczynie, która zmarła na raka, powieść skończyła się  w połowie zdania, od lat ją to męczyło, chciała bowiem dowiedzieć się co stało się z bliskimi bohaterki. Gus skontaktował się z asystentką autora, mogli się z nim spotkać, ale tylko w Amsterdamie. Ta wieść bardzo zasmuciła Hazel, bo wykorzystała już swoje marzenie od Dżinów i nie było ją stać na lot. Kochany Gus postanawia podzielić się z nią swoim. Stan Hazel jednak w międzyczasie bardzo się pogorszył. Lekarze nie chcieli pozwolić jej na wyjazd, ale nastolatka się uparła. Augustus i Grace spędzali ze sobą wiele czasu, jednak ona nie chciała niczego więcej, mimo iż oboje się kochali, wiedziała, że niedługo umrze. Polecieli do Amsterdamu, przeżyli tam romantyczną kolację przy świecach i Gus wyznał jej miłość, zostali parą. Następnego dnia spotkać się mieli z autorem powieści, jednak on potraktował ich okropnie, nie dowiedzieli się co było dalej. Asystentka zabrała ich do muzeum Anny Frank, spędzili cudowny dzień. Właśnie wtedy Gus przyznał się, że umiera, nie zostało mu wiele. Po powrocie czuł się coraz gorzej i gorzej. Pewnego wieczoru poprosił Isaaca i Hazel Grace o to, by przyszli do świątyni i przedstawili mu swoje mowy pogrzebowe. Obie były niezwykle wzruszające, Isaac był już po operacji i nie miał oczu, dziewczyna z nim z tego powodu zerwała, szczerze jej nienawidził. Co stało się potem, dowiecie się sami, oglądając film :)

Pod każdym względem, daje temu filmowi 10 gwiazdek. Na pewno obejrzę go jeszcze parę razy. Nie uważam się jednak za Bóg wie jakiego znawcę i nie będę się tu rozprawiać o jakiś typowo krytycznych szczegółach. Po prostu powiem, że film jest dobry, wart obejrzenia, popłakania. Oczywistością jest, że wielu z was powie, że ten film jest do dupy, kijowy itp. Mi tam się podobał, oceńcie go sami :> 



Tyle w tym temacie, liczę na komentarze, nie tylko na temat filmu, piszcie po prostu co wam do głowy przyjdzie :) Chętnie poczytam, jeśli będzie jakieś pytanie to na pewno odpowiem! Trzymajcie się, buziaczki <3 TrzynastaLitera

Źródła: tekst z mojej głowy, natomiast ilustracje zostały skopiowane z grafiki Google. Wszelkie prawa do kopiowania tekstu zastrzeżone.