Prawie zapomniałam, że mam bloga.
Nie mam pomysłu nawet na tytuł?
Czy to powinien być koniec?
Ale ja tak bardzo nie chcę kończyć...
Z drugiej strony, może powinnam zachować resztki godności, a nie karmić Was jakimś gównem..
Choć z drugiej strony nikt nie każe Wam tego czytać.
Eh, postaram się coś spłodzić.
Ale czytasz na własną odpowiedzialność.
Mieszkam w bursie. Pewnie niewiele z Was wie, co to bursa, więc spieszę sprostować. To taki internat, tylko nie podlega bezpośrednio jednej szkole. Mieszkam w czteroosobowym pokoju. Jak się pewnie domyślacie, ciężko tam o ciszę absolutną. Owszem, istnieje coś takiego jak 'godziny nauki', czyli czas między 17:00 a 19:00.. dla mnie jednak to stanowczo za mało. Szukałam wielu rozwiązań i najepszym jest zdecydowanie muzyka.
Na początku chciałam słuchać rapu, konkretnie Łony. Kiedyś już o nim pisałam, więc możecie sobie obczaić ten post gdzieś na dole. W taki wypadku, zamiast się uczyć śpiewałam razem z nim, lub (co gorsza) analizowałam i po raz kolejny odkrywałam znaczenie jego słów. Fakt, bawiłam się przy tym świetnie, to jednak nie pomogło mi w nauce.
Postanowiłam więc, z ogromnym bólem, poszukać czegoś innego. Teraz wydaje się to banalne, ale wpisałam po prostu w YouTube'a "Piosenki do nauki". O zgrozo, wyskoczyły mi jakieś Mocarty. I to wcale nie tak, że z góry zakładam, że to jakieś stare gówno. Dałam temu szance.
Całe dwadzieścia minut katowałam uszy i głowę, aż powiedziałam dość! To mi kompletnie nie pomaga. Trudno. Swoją drogą, niedługo później pani od WOKu zaproponowała mi wyjście z 'humanami' do Narodowego Forum Muzyki. Wtedy odmówiłam, ale może jeszcze kiedyś dam temu szance.
"Może posłuchasz po prostu radia?" - podpowiadała mi podświadomość. Skusiłam się, to nie było złe, jednak reklamy lub zabawne wzmianki komentatorów postrafią skutecznie rozproszyć. Niestety. Również pudło.
Mogłam co prawda, znaleźć kilka piosenek, ułożyć je w playlistę i sobie słuchać, ale za dużo z tym roboty. Nie jestem pracowita. Trudno
Niedługo potem w radiu usłyszałam 'Wake me up when september ends' Green Day'a. Już kiedyś słuchałam niektórych ich piosenek, tych sławniejszych typu '21 guns' czy 'Holiday'. I nagle mnie olśniło. Włączę sobie jakiś cały album Green Day'a. Padło, rzecz jasna na American Idiot.
I tak oto zakochałam się w alternatywnym rocku.
Ot cała historia.
A, i wreszcie mogę się skupić!
______________________
TrzynastaLitera