Nie lubię usuwać postów. Dla mnie to swego rodzaju marnotrawstwo. Nie miałam jednak większego wyboru, ponieważ większość moich ostatnich tekstów to totalne badziewie. Przez głowę przeszła mi nawet myśl o zaprzestaniu mojej największej humanistycznej działalności. I wtedy zaczęłam zastanawiać się nad sobą, analizując dokładnie każdą moją cechę, nie zważając czy jest pozytywna czy pejoratywna. Skupiłam większą swą uwagę nad jedną z nich, mianowicie na moim "słomianym zapale". Tak ciężko jest mi wytrwać w jakimś szerszym postanowieniu, ale postanawiam się poprawić. Musicie mi w tym oczywiście pomóc. Ogłaszam wszem i wobec, że ten blog powstaje jak feniks z popiołów i nie przedłużając zapraszam do lektury :)
Może nie zawsze, ale dość często robię ludziom i sobie na przekór.
Jako przedstawicielka rocznika '99 powinnam zakuwać ile wlezie to egzaminów gimnazjalnych, jednak ja wolę się odprężyć, a jak!
Natchniona przepiękną pogodą i zmęczona technologicznym zgiełkiem postanowiłam udać się zdala od tego wszystkiego. Kocyk, woda i myśli do pozbierania, to lubię :)Zaczęłam rozmyślać na temat dość popularny, szczególnie wśród młodszej warstwy społeczeństwa, a mianowicie o sentencji "Pierdole, co inni o mnie mówią, jestem sobą". Czy takie rozumowanie jest dobre? Powierzchownie mogłoby się wydawać, że tak, ale spójrzmy głębiej. Czy na prawdę warto nie przejmować się tym, co pomyślą o mnie inni? Według mnie nie warto. Dlaczego? Spieszę sprostować.
Po pierwsze i najważniejsze, nie wszyscy ludzie na świecie są IDIOTAMI, którzy śmieją się z Ciebie, bo robisz dobre rzeczy. Wręcz przeciwnie, wiele rzeczy pada ofiarami kąśliwych uwag tylko i wyłącznie dlatego, że są nieodpowiedzialne, bądź głupie. Bądźmy szczerzy, kto przy zdrowych zmysłach przeszedłby obojętnie przed zachowaniem np.: nastoletnich matek? Chyba nikt..Ale co z tymi drugimi, z tymi, którzy nie zrobili nic złego?

Ja jestem zdania, że nie ma ludzi idealnych i że każdy ma coś na sumieniu. Stąd też pytanie brzmi: Dlaczego negujesz opinie innych, a nie zważasz na własne?
Otóż to. Zbyt wiele osób chce naprawiać lub krytykować innych, zamiast skupić się na własnym nosie. Nakłaniam teraz każdego z Was do osobistego rachunku sumienia. Przemyśl, czy warto pocieszać się stwierdzeniem "Pierdole, co inni o mnie mówią, jestem sobą", czy może lepiej zacząć od zmian w sobie.
Ja sama często mam gdzieś to, co myślą/mówią o mnie inni...I w takich właśnie momentach zaczynam się ze sobą kłócić, bo nie wiem czy mam ich słuchać, ponieważ mogą mówić dobrze, czy puścić to wszystko mimo uszu. Znalazłam jednak sposób, jak odróżnić jedno od drugiego. Wystarczy jedynie wiedzieć, czy ten ktoś chce dla mnie dobrze. Jeśli znam odpowiedź na to pytanie, to reszta jest prosta.
Prosta? Niee...
W życiu nie ma nic prostego i to jest najpiękniejsze.
_______________________
Cóż mogę rzec?
Mea pulpa, mea pulpa, mea mea pulpa!
Postaram się bardziej przejmować tym blogiem, obiecuję i postanawiam poprawę.
To tyle w temacie nieobecności, teraz bieżące sprawy.
Standardowo, mam nadzieję, że się podobało i liczę na komentarze.
Wiem, że nie wszyscy się ze mną zgadzają i szanuję to.
Wszelkie pytania są mile widziane, na pewno odpowiem!
I macie pytanie ode mnie :) Co wspólnego mają ze sobą ilustracje?
Miłej, słonecznej niedzieli.
Kocham Was misiaczki!
TrzynastaLitera

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Wiem, że oklepane,ale bardzo prawdziwe. Zmotywuj mnie!