Ten
wpis nie jest o sztuce. Nie jest właściwie o niczym konkretnym, są to
po prostu moje luźne przemyślenia, albo raczej wyżalenia. Nie spodziewaj
się więc czegoś ambitnego, albo chociaż pożytecznego. Możesz jedynie
zobaczyć, co czasem siedzi mi w głowie.
Lubicie refleksyjne wieczory?
Ostatnim czasem miewam je coraz częściej. Pomijając fakt, że całkowicie zaniedbałam bloga, zawaliłam jeszcze wiele innych rzeczy.
Dzisiaj, przykładowo, popsułam telefon. Drogi telefon. A w dodatku, telefon-prezent. I nawet nie zrobiłam tego z premedytacją – po prostu bardzo często mam pecha.
„Licealiści lubią obrazki”
Dobrze, że nie ma tu żadnych licealistów.
Zaniedbałam tego bloga, ale trudno. Bardziej piszę tu sama dla siebie, niż dla kogoś innego. Inaczej niż na Wattpadzie.
Wiesz, co to jest Wattpad?
Wattpad to wylęgarnia napalonych, najczęściej czternastoletnich, pisareczek, które są na tyle doświadczone, żeby pisać praktycznie w każdym rozdziale o rżnięciu się bohaterów. Większość z nich to zapewne dziewice, choć kto wie? Są tam też nadambitni pseudoartyści, którzy są na tyle swawolni w internecie, że piszą o pedofilii czy kazirodztwie bez najmniejszych skrupułów. Mnie
to brzydzi, ale tacy ludzie uważają siebie za lepszych, od kogoś
takiego jak ja, od kogoś, kto pisze po prostu zwykły, luźny romans. Ze
scenami akcji, z przekomarzaniami bohaterów, z prywatnymi problemami.
Jak takie opowiadanie może się chociażby równać z tym, co piszą
ZAWODOWCY.
Są dwie najbardziej typowe rzeczy na Wattpadzie: główny bohater badboy oraz seks w drugim rozdziale książki.
Chociaż ja chciałam głównego bohatera zabić w czwartym rozdziale.
Tym zwinnym i płynnym ruchem przechodzimy do meritum sprawy.
Pisałam książkę na Wattpadzie. A może piszę książkę na Wattpadzie?
Moja opowieść nazywa się Horyzont. Ładnie, prawda? Mi tam się podoba. Na
samym początku myślałam, żeby użyć zdania w stylu: "Jesteś jak
pieprzony horyzont. Próbuję cię złapać, a ty ciągle uciekasz...". Szkoda
tylko, że jestem zbyt leniwa i niezadowolona z siebie, żeby chociaż
trochę ogarnąć tą książkę.
Wiesz, co naprawdę dobrze potrafię robić? Wymyślać wymówki.
Może
więc jest to czas, żeby zrezygnować? Chciałam zrobić to wiele razy, ale
jest jedna bliska mi osoba, która to czyta. Jest w dodatku na tyle
uparta, że kiedy po kilku miesiącach dodam rozdział, czyta wszystko od
początku.
Czy dla jednej osoby warto nadal pisać?
Czy
dla jednej osoby warto użerać się z tymi wszystkimi, którzy swoje
wymyślne teksty wynoszą na piedestały, a zwykłe, luźne romansidła
mieszają z błotem?
Czy wreszcie warto się poddać?
Czy warto znów skorzystać z wymyślonej wcześniej wymówki?
Chyba jestem bardziej dojrzała, niż kiedyś.
Damn...
TrzynastaLitera
Ps. To napisałam półtora roku temu, kiedy moja przygoda z Wattpadem dopiero się zaczynała.
Śmiechu warte.
Ostatnio nieczęsto tu wchodzę. Spowodowane jest to troszkę szkołą, troszkę rosnącym zamiłowaniem do filmu, ale jednak kluczowy jest tutaj Wattpad. Tak, ta stronka na której próbujesz swoich sił w literaturze. Możesz nie tylko pisać, ale też czytać, komentować, głosować na ulubione rozdziały i integrować się z wattpadową społecznością.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Wiem, że oklepane,ale bardzo prawdziwe. Zmotywuj mnie!